Rozmowa z dr hab. inż. Zbigniewem Pozorskim, profesorem Politechniki Poznańskiej.
Redakcja (R): Jak przebiegała Pana droga zawodowa od pierwszych lat pracy do obecnej roli wykładowcy Politechniki Poznańskiej i praktyka projektowego?
Prof. Zbigniew Pozorski (ZP): Po zakończeniu studiów rozpocząłem pracę w biurze projektowym. Po niecałych dwóch latach poszedłem na budowę, aby zdobyć więcej doświadczenia. Przez cały ten czas myślałem jednak też o tym, aby zrobić doktorat. Poszedłem na rozmowę kwalifikacyjną dotyczącą naboru na Studium Doktoranckie „Budownictwo a środowisko”, które było otwierane na Politechnice Poznańskiej. Krótka rozmowa skończyła się propozycją pracy na Politechnice Poznańskiej. Zatrudniony zostałem w październiku 1998 roku, a moim opiekunem naukowym został prof. Andrzej Garstecki.
R: Jak udaje się Panu łączyć działalność akademicką z prowadzeniem własnej pracowni projektowej? Czy te dwa obszary wzajemnie się uzupełniają?
ZP: Z jednej strony praktyka budowlana wspiera działalność dydaktyczną. Dużo łatwiej wyjaśniać zagadnienia, gdy znamy ich praktyczne znaczenie, gdy choćby częściowo poznaliśmy interakcje zachodzące podczas procesu budowlanego. Jest to ważne, gdyż kształcimy przyszłych inżynierów, którzy w większości przypadków będą pracowali właśnie na budowie lub na placu budowy. Z drugiej strony, każdy projekt wymaga czasu i zaangażowania, co utrudnia skoncentrowanie się na realizacji badań naukowych. Przez cały okres swojej kariery zawodowej starałem się racjonalnie łączyć działalność akademicką i projektową.
R: Które typy projektów uważa Pan za najbardziej wymagające z punktu widzenia konstruktora i dlaczego?
ZP: Za najbardziej wymagające z punktu widzenia konstruktora uważam projekty nietypowych i złożonych konstrukcji, w których występuje współpraca wielu materiałów oraz różne, często zmienne w czasie oddziaływania. Szczególnie trudne są długie i smukłe układy oraz elementy narażone na oddziaływania termiczne, montażowe i reologiczne, ponieważ wymagają bardzo dokładnego modelowania. Dużym wyzwaniem są także konstrukcje modernizowane lub rozbudowywane, gdzie konieczne jest uwzględnienie pracy istniejącego obiektu. W takich przypadkach kluczowe znaczenie ma doświadczenie inżynierskie oraz umiejętność właściwej interpretacji wyników obliczeń. Właśnie w tego typu projektach najbardziej widać, że samo oprogramowanie jest jedynie narzędziem, a najważniejsza pozostaje wiedza i odpowiedzialność konstruktora.
R: Jakie kompetencje są dziś kluczowe dla młodych inżynierów wchodzących na rynek pracy?
Czy większym wyzwaniem jest wiedza teoretyczna, praktyka czy praca z narzędziami cyfrowymi?
ZP: Kluczowe kompetencje młodych inżynierów budownictwa wchodzących dziś na rynek pracy obejmują zarówno solidne podstawy teoretyczne, jak i umiejętność praktycznego zastosowania wiedzy w rzeczywistych projektach. Współczesne budownictwo rozwija się bardzo dynamicznie, dlatego od absolwentów oczekuje się gotowości do ciągłego uczenia się i adaptacji do nowych technologii. Niezwykle ważna jest znajomość narzędzi cyfrowych, w tym programów do projektowania, modelowania informacji o budynku (BIM) oraz analizy numerycznej. Coraz częściej to właśnie sprawne posługiwanie się oprogramowaniem decyduje o konkurencyjności młodego inżyniera na rynku pracy. Nie oznacza to jednak, że wiedza teoretyczna straciła znaczenie, ponieważ to ona stanowi fundament pozwalający rozumieć złożone zjawiska konstrukcyjne i materiałowe. Wielu pracodawców podkreśla, że największym wyzwaniem dla absolwentów jest umiejętność połączenia teorii z praktyką inżynierską. Praktyczne doświadczenie zdobyte podczas studiów, staży czy praktyk zawodowych znacząco ułatwia start w zawodzie. Równie istotne są kompetencje miękkie, takie jak praca w zespole, komunikacja oraz odpowiedzialność za podejmowane decyzje techniczne. Współczesny inżynier budownictwa pracuje w środowisku interdyscyplinarnym, dlatego musi potrafić współpracować z projektantami, wykonawcami i inwestorami. Można więc powiedzieć, że największym wyzwaniem nie jest dziś ani sama teoria, ani praktyka, ani narzędzia cyfrowe, lecz umiejętność ich jednoczesnego i świadomego łączenia.
R: Jak zmieniło się kształcenie przyszłych konstruktorów na przestrzeni ostatnich 10–15 lat?
Czy zauważa Pan zmianę sposobu myślenia studentów o projektowaniu?
PZ: W ciągu ostatnich 10–15 lat kształcenie przyszłych konstruktorów wyraźnie przesunęło się w kierunku większej integracji wiedzy teoretycznej z nowoczesnymi narzędziami cyfrowymi oraz analizą numeryczną. Programy studiów zostały rozszerzone o zagadnienia związane z modelowaniem komputerowym, metodami obliczeniowymi oraz technologiami BIM, które dziś stanowią standard w pracy projektowej. Zmieniło się również podejście do prowadzenia zajęć – większy nacisk kładzie się na projekty zespołowe, rozwiązywanie rzeczywistych problemów inżynierskich oraz samodzielne poszukiwanie rozwiązań. Studenci mają dziś łatwiejszy dostęp do oprogramowania i materiałów dydaktycznych, co sprzyja szybszemu zdobywaniu umiejętności praktycznych, ale jednocześnie wymaga większej samodyscypliny. Zauważalna jest także zmiana sposobu myślenia o projektowaniu, które coraz rzadziej postrzegane jest jako wykonywanie ręcznych obliczeń, a częściej jako proces tworzenia modelu i jego wielokrotnej weryfikacji. Młodzi ludzie są bardziej otwarci na korzystanie z narzędzi cyfrowych, jednak czasem mają mniejszą cierpliwość do analizy podstawowych zależności teoretycznych. Dlatego jednym z wyzwań w kształceniu jest zachowanie równowagi między szybkością działania a głębokim rozumieniem zjawisk mechanicznych i materiałowych. Współczesny student częściej myśli kategoriami całego systemu konstrukcyjnego, a nie tylko pojedynczego elementu, co jest pozytywną zmianą. Z drugiej strony wymaga to od uczelni jeszcze większego nacisku na rozwijanie umiejętności krytycznej oceny wyników obliczeń generowanych przez programy komputerowe. Można więc powiedzieć, że zmieniły się narzędzia i tempo pracy, ale podstawowa odpowiedzialność konstruktora za bezpieczeństwo projektowanej konstrukcji pozostaje taka sama.
R: Jaką rolę powinno, Pana zdaniem, pełnić oprogramowanie inżynierskie w procesie dydaktycznym na uczelni technicznej?
PZ: Oprogramowanie inżynierskie powinno pełnić w procesie dydaktycznym rolę narzędzia wspierającego rozumienie zagadnień technicznych, a nie zastępującego wiedzę teoretyczną. Jego wykorzystanie pozwala studentom szybciej analizować złożone problemy konstrukcyjne i poznawać metody stosowane w praktyce projektowej. Bardzo ważne jest jednak, aby nauka pracy z programami była równolegle powiązana z wyjaśnianiem podstaw mechaniki, wytrzymałości materiałów i metod obliczeniowych. Tylko wtedy przyszły inżynier potrafi świadomie ocenić poprawność otrzymanych wyników, a nie jedynie odczytać je z programu. Właściwie prowadzone zajęcia powinny więc łączyć klasyczne metody obliczeniowe z nowoczesnymi narzędziami cyfrowymi, pokazując ich wzajemne uzupełnianie się w pracy konstruktora.
R: Jak dziś wygląda realny warsztat pracy konstruktora w biurze projektowym?
Które etapy procesu projektowego są najbardziej czasochłonne?
PZ: Dziś realny warsztat pracy konstruktora w biurze projektowym w dużej mierze opiera się na pracy przy komputerze, z wykorzystaniem oprogramowania do modelowania, analizy konstrukcji i dokumentacji technicznej. Równocześnie istotną część stanowi współpraca z innymi specjalistami – architektami, inżynierami instalacji, czy wykonawcami – w celu koordynacji rozwiązań i zapewnienia spójności projektu. Najbardziej czasochłonne etapy procesu projektowego to zwykle fazy koncepcyjna i projektowa, gdzie konieczne jest wielokrotne sprawdzanie obliczeń, optymalizacja rozwiązań konstrukcyjnych oraz wprowadzanie poprawek wynikających z ograniczeń materiałowych, przepisów czy oczekiwań inwestora. Dużo czasu zajmuje też przygotowanie kompletnej dokumentacji wykonawczej, która musi być precyzyjna i zgodna ze wszystkimi normami. Ważnym, choć często niedocenianym elementem jest także analiza ryzyka i weryfikacja bezpieczeństwa konstrukcji, która wymaga dużej uwagi i skrupulatności.
R: Czy nowoczesne oprogramowanie wpływa na sposób myślenia o konstrukcji, czy przede wszystkim usprawnia i porządkuje proces projektowy?
PZ: Nowoczesne oprogramowanie wpływa na oba te aspekty, choć w różnym stopniu. Przede wszystkim usprawnia i porządkuje proces projektowy, pozwalając szybciej wykonywać obliczenia, weryfikować warianty rozwiązań i tworzyć czytelną dokumentację. Jednocześnie może kształtować sposób myślenia o konstrukcji, gdyż zmusza projektanta do pracy w formie modeli cyfrowych, analiz systemowych i symulacji obciążeń, co sprzyja bardziej holistycznemu podejściu do projektu. Jednak istotne jest, aby narzędzie nie zastępowało krytycznego myślenia – program pokazuje wyniki, ale odpowiedzialność za ich interpretację zawsze spoczywa na inżynierze. W praktyce najlepsi konstruktorzy łączą intuicję, wiedzę teoretyczną i doświadczenie z możliwościami nowoczesnych narzędzi cyfrowych, co pozwala zarówno lepiej projektować, jak i lepiej rozumieć konstrukcję.
R: Jakie cechy programu inżynierskiego są dla Pana najważniejsze z punktu widzenia praktyka i dydaktyka?
PZ: Z punktu widzenia praktyka najważniejsza jest niezawodność programu – musi poprawnie wykonywać obliczenia, uwzględniać normy i pozwalać na analizę różnych wariantów konstrukcji. Ważna jest też intuicyjna obsługa i czytelny interfejs, które przyspieszają pracę i zmniejszają ryzyko błędów. Elastyczność w modelowaniu i możliwość integracji z innymi narzędziami, takimi jak BIM czy oprogramowanie CAD, pozwala efektywnie współpracować w zespole projektowym. Z perspektywy dydaktyka kluczowe jest, aby program umożliwiał wizualizację procesów konstrukcyjnych i wyników obliczeń, co ułatwia studentom zrozumienie zależności teoretycznych. Istotna jest także możliwość pracy etapami i weryfikacji krok po kroku, dzięki czemu młodzi inżynierowie uczą się świadomie stosować metody obliczeniowe, a nie tylko „klikać przyciski”.
R: W jakich obszarach swojej pracy spotyka się Pan z oprogramowaniem CYPE?
PZ: Oprogramowanie CYPE wykorzystuję w kilku obszarach swojej pracy projektowej. Przede wszystkim stosuję je do modelowania i obliczeń konstrukcji budowlanych, zwłaszcza w zakresie analizy statycznej i wymiarowania elementów stalowych i żelbetowych. Programy z pakietu CYPE są dla mnie szczególnie przydatne przy projektowaniu hal i przestrzennych konstrukcji szkieletowych, oraz w przypadkach, gdy ważna jest współpraca wielu materiałów oraz uwzględnienie obciążeń klimatycznych.
R: Jak postrzega Pan CYPE na tle innych narzędzi inżynierskich – jako wsparcie dydaktyczne, narzędzie koncepcyjne czy obliczeniowe?
PZ: Oprogramowanie CYPE postrzegam przede wszystkim jako zaawansowane narzędzie obliczeniowe, które jednocześnie sprawdza się jako wsparcie w pracy dydaktycznej. W porównaniu z wieloma innymi programami inżynierskimi wyróżnia się dużą integracją modułów oraz możliwością prowadzenia obliczeń zgodnie z obowiązującymi normami europejskimi. Dzięki temu może być wykorzystywane zarówno na etapie koncepcji konstrukcji, jak i podczas szczegółowego projektowania. Z tego względu traktuję CYPE jako uniwersalne środowisko łączące funkcję koncepcyjną, obliczeniową i edukacyjną.
R: Czy widzi Pan potencjał wykorzystania CYPE w edukacji akademickiej, np. do lepszego zrozumienia zależności konstrukcyjnych i pracy modelowej?
PZ: Zdecydowanie widzę duży potencjał wykorzystania oprogramowania CYPE w edukacji akademickiej, szczególnie w kształceniu studentów kierunków budowlanych. Program umożliwia czytelne powiązanie modelu obliczeniowego z rzeczywistą pracą konstrukcji. Dzięki pracy w środowisku zbliżonym do stosowanego w biurach projektowych studenci szybciej uczą się praktycznego podejścia do projektowania. CYPE pozwala także analizować wpływ zmian parametrów na zachowanie całego układu, co ma duże znaczenie w nauce pracy modelowej. Z tego względu uważam, że jest to bardzo wartościowe narzędzie wspierające zarówno dydaktykę, jak i rozwijanie umiejętności inżynierskich.
R: Jak, Pana zdaniem, będzie zmieniała się rola konstruktora w najbliższych kilkunastu latach w kontekście automatyzacji i cyfryzacji?
PZ: W najbliższych kilkunastu latach rola konstruktora będzie coraz bardziej zorientowana na zarządzanie procesem projektowym i podejmowanie decyzji, a nie jedynie wykonywanie ręcznych obliczeń. Automatyzacja i cyfryzacja przejmą wiele rutynowych zadań, takich jak generowanie dokumentacji, analizę standardowych przekrojów czy symulacje powtarzalnych obciążeń. Dzięki temu konstruktor będzie mógł poświęcić więcej czasu na optymalizację rozwiązań, innowacje i ocenę ryzyka technicznego. Jednocześnie wymagania dotyczące kompetencji cyfrowych wzrosną – znajomość narzędzi BIM, analizy parametrycznej i programowania stanie się standardem. Rola konstruktora będzie więc bardziej interdyscyplinarna, łącząca wiedzę techniczną z umiejętnością współpracy w złożonych projektach i świadomego korzystania z nowoczesnych technologii.
R: Jaką jedną radę dałby Pan studentom i młodym inżynierom rozpoczynającym pracę z zaawansowanym oprogramowaniem projektowym?
PZ: Moja rada brzmi: najpierw zrozumcie fundamenty, a dopiero potem korzystajcie z narzędzi cyfrowych. Oprogramowanie projektowe jest potężnym wsparciem, ale bez solidnej wiedzy teoretycznej łatwo popełnić błędy, które program „przepuści” bez ostrzeżenia. Warto uczyć się pracy etapami – najpierw ręczne obliczenia lub proste modele, potem stopniowo przechodzić do bardziej złożonych symulacji. Starajcie się rozumieć, co dzieje się „pod maską” programu, zamiast traktować go jak czarną skrzynkę. Taka postawa pozwoli nie tylko szybciej osiągać dobre wyniki, ale też rozwijać prawdziwe kompetencje inżynierskie, które będą cenne przez całą karierę.
R: Co mimo wieloletniego doświadczenia nadal najbardziej fascynuje Pana w pracy konstruktora?
PZ: Mimo wieloletniego doświadczenia w pracy konstruktora wciąż fascynuje mnie proces tworzenia czegoś namacalnego z abstrakcyjnych idei i równań. Cieszy mnie moment, gdy skomplikowane obliczenia i modele cyfrowe przekładają się na realną konstrukcję, która stoi stabilnie i spełnia swoje funkcje. Uwielbiam również wyzwania związane z optymalizacją rozwiązań – szukanie balansu między bezpieczeństwem, efektywnością materiałową i estetyką. Każdy projekt to inna historia i nowe zagadnienia do rozwiązania, co sprawia, że praca nigdy nie staje się rutynowa. Nieustannie inspiruje mnie też możliwość uczenia innych – dzielenie się doświadczeniem ze studentami i młodymi inżynierami daje ogromną satysfakcję i pozwala patrzeć na konstrukcje świeżym, kreatywnym okiem.